Nocne oświecenia w łazience nad ranem

Każdy z nas może być człowiekiem renesansu. Trzeba tylko być na tyle bezczelnym, by w to uwierzyć.

A jednak.

Poniedziałek, 2.Stycznia.2012, 14:30
Ilość petard wystawionych do sprzedaży powinna być ograniczona. I to do minimum. Najlepiej 100 sztuk, gdzie wśród wielu warunków zakupu będzie ilość 1 sztuki na osobę. Wiem, że jest dopiero drugi stycznia, ale na Boga- jak długo można strzelać pieprzonymi petardami na jednym i tym samym boisku? A ponoć Poznaniacy są oszczędni! Jak już ktoś jest niewyżytym piromanem, to zamiast kupować 200 000 000 000 000 000 000 000 000 000 gównianych petardt, wywaliłby hajs na różnego rodzaju związki chemiczne w różnorakim stanie skupienia+ zapalnik+ jakieś milusie etui i skonstruował by jedną a porządną bombkę i jeden raz, ale z efektem, by ją zdetonował i byłby spokój. Ale nie, zero pieprzonej ambicji. Tylko upierdliwie strzela tymi pikadełkami, namiętną upierdliwością, tworzącą żenującą irytację, którą się wypłakuje na blogach takich jak ten. A nawed, jak już to muszą być petardy- to jest tyle głupich pomysłów, w jakich można wykorzystać ich działanie, że aż zastanawiające jest to, że są marnowane w tak bezmyślny pomysł, jak jeden nieoznaczony punk na pustym boisku.
Ale do rzeczy, bo nie o tym miałam pisać.

A jednak po pierwsze- nie pisałam rgularnie notek, tak jak to obiecywałam dawno temu w poprzedniej.
A jednak po drugie- pogadałam z zacną Rzepichą i zainspirowałam się do dalszego pisania, choć już byłam pewna, że stałam się nudna i wena do czgokolwiek mnie nienawidzi.
A jednak po trzecie- idę do pracy która będzie miała więcej wspólnego z PP niż z UAM (spokój ludzie, ja tam nie będę uczyć!).
A jednak po czwarte- czas będzie się nauczyć chodzić wcześniej spać- jednak głupio oglądać głupoty (lub je pisać...) do 3 nad ranem, gdy wstaje się o 4:30, również nad ranem, gdzie mam na myśli ten sam poranek i idzie się do pracy, może nie z ale dla poważnych ludzi. Generalnie współpracownicy są mili, ale poziom ich rozmów miejscami sprawia, że chce się walić głową w świeżo zeschniętny beton. Nie ich wina, i ja też nie chce się tu pozerować na jakąś objawioną inteligętną, ale boli mnie zagadnienie samoświadomości takich ludzi, którzy są przekonani, że nie stać ich na więcej, niż to co się mieści w granicach kolorowych brukowców i prostej w użyciu komórki Przecież Da Vinci też nie kończył Oxfordu. Strasznie boli to jak ludzie myślą, że nie mają prawa do ambicji i jej realizacji. Nie powinno się przezeniać, ale nie można się też przecież nie doceniać! Mówiąc patetycznie- każdy powinien wierzyć w swoje siły mentalne i je rozwijać, opierając na silnym fundamencie (w przeciwnym razie może się to skończyć niemiłą przygodą, jaką przeżył pewnien obywatel USA, który szpanował jako posiadacz fretki i pytona. Tak bardzo wierzył w swoją wiedzę odnośnie ich hodowli, że zrobił chyba największy błąd, jaki by było można zrobić. Mianowicie pewnego dnia, rozpoczął karmienie zwierzaków od fretki, którą dodatkowo wygłaskał i pobawił się (z) nią, poczym beztrosko poszedł nakarmić pytona małą myszką. Z racji że pyton, jak to na węże przystało, ma bardzo mały mózg, widząc człowieka pachnącego fretką, pomyślał, że to musi być cholernie duża fretka, z którą to mała myszka nie miała szans na tytuł miss obiadu. Głupka na szczęście uratował sąsiad. Tzn, na szczęście przy założeniu, że nie będzie się rozmnażał i przekazywał wadliwych genów).
Ale tak na serio, przy dzisiejszym natłoku informacyjnym i szerokim mozliwością korzystania z nich, naprawdę trudno jest nie znaleść jakiejś informacji, by poszerzyć wiedzę. No chyba, że pada pytanie:

Who is John Galt?

A jednak po piąte: znowu siedzę i zajumję się głupotami, zamiast zabrać się za pisanie magisterki.  I to tyle, jeśli chodzi o moje poszerzanie zasobu wiedzy ;]
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Chwycić byka za rogi.

Wtorek, 5.Kwietnia.2011, 17:10
Prawię zakończyłam studia, więc jak zazwyczaj bywa w takich przypadkach już pracuję na pełnym etacie i jak to zwykle jest- nie w takiej pracy jakiej bym sobie życzyła, no ale takie jest życie. Chodzi o to w tym wszystkim, że taka praca przy niezbyt wysokiej pensji, jest bardzo czaso chłonna, a więc zmiany po 12h, zarówno w dzień jak i w nocy, w tygodniu pracy jak i w weekendy i święta. Konsekwencją tego jest to, że zabiera to życie i czas na inne rzeczy. Lecz na szczęście tylko pozornie. Kwestia: jest taka "dużo pracuję, więc dużo musze odpoczywać" zarówno świadomie jak i nie (jak nie ide do pracy to śpię, baaardzo dużo i nie reaguję na budzik). Wyobraźcie sobie, że cały czas podzielony jest pomiędzy pracę, naukę i odpoczynek, nie do końca przezemnie kontrolowany (bo zdarza się, że po trzech zmianach pod rząd cały następny dzień przesypiam, czy tego chcę czy nie). Nie podoba mi sie to, a ostatnio zaczęłam się buntować i postanowiłam chwycić byka za rogi. W tym już zaawansowanym poście wielkanocnym zamierzam jako postanowienie obrac sobie pracę nad sobą, mającą na celu przywrucenie mnie do życia aktywnego, bo jest ono jedno i każdy czas mam tylko raz.
Wyalienowałam się praktycznie całkowicie społecznie, w karnawale nie wyszłam nigdzie, ani razy. Dość! Wczoraj nastąpił pierwszy akt buntu: poszłam na zbiórkę Skippu. Po pracy, ale poszłam, nawet specjalnie przykleiłam sobie kartke z napisem  "Skipp!" na kasę, żeby nie dac się zmęczeniu i pamiętać. I poszłam! A było cudownie- zbiórka z serii urban exploration. A zaczeło się ciekawie, bo jazdą na rowerze we dwóch z nitro przy tylnym kole :P. Krótko mówiąc- bunt pierwszy czyli aktywność.
Teraz czas na bunt drugi- więcej dnia za dnia, czyli nie spac aż tyle. Nie wiem, na ile to zmęczenie, a na ile jakis problem medyczny typu brak witamin, ale jedno jest pewne- chce to przemóc. Dzis wstałam po 13, co może nie jest zbyt wczesnie, ale patrząc na czas, o jakim położyłam się spać, a fakt, że mam dziś zmianę nocną, to wstałam całkiem wcześnie, tzn. wczesniej niż zazwyczaj wstaję i to bez budzika. Jutro, po nocce też nie zamierzam iść spać- chcę się położyć spać wczesniej, ale nie tracic dnia.

Walka rozpoczęta. Mam nadzieję, że dam rade i tak jak kiedyś, będę aktywna w wielu wymiarach, mimo masy spraw na głowie.
Tak właściwie to na blogu też będę aktywniejsza, bo to trzeci bunt- koniec z bycia outsiderem, czas sie na nowo uspołecznić. W sumie tak sobie myślę, że dzień po dniu będę to umieszczać na fotoblogu, relacje o  bitwach w każdej kateogrii buntu.
Życzcie mi powodzenia i nie dajcie mi sie znów zaszyć w aspołeczny kąt :P
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Szablon wykonał Kryczus. Pomoce: Ikony, Patterny, Tekstury, Pędzle.
Pobrano z Miasta Kreowania Snów.